Ciemne studyjne ujęcie samochodu z limonkowym akcentem świetlnym, ilustracja przewodnika czym jest cesja leasingu

Czym jest cesja leasingu i jak działa

Cesja leasingu to przejęcie cudzej umowy leasingowej. Dotychczasowy leasingobiorca wychodzi, nowy wchodzi na jego miejsce i płaci dalej te same raty, według tego samego harmonogramu, z tym samym wykupem na końcu. Żeby to się wydarzyło, zgodę musi wyrazić firma leasingowa, a ona sprawdza nowego klienta tak samo jak każdego, kto przychodzi po leasing z ulicy.

Skąd się w ogóle biorą cesje

Ktoś podpisał leasing na trzy lata, a po roku okazało się, że auto jest niepotrzebne. Firma się zwinęła, zmienił się zakres działalności, wspólnicy się rozeszli, przyszedł gorszy kwartał i rata zaczęła uwierać. Zerwanie umowy przed czasem zwykle oznacza rozliczenie, które boli: finansujący potrafi policzyć pozostałe raty pomniejszone o wartość auta, więc wyjście kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. Cesja jest tańszym wyjściem, bo umowa toczy się dalej, tylko z kimś innym.

Po drugiej stronie stoi ktoś, kto potrzebuje auta teraz, a nie za pięć miesięcy, kiedy przyjedzie zamówiony egzemplarz. Nie ma też ochoty wykładać opłaty wstępnej, bo tę wpłacił już zbywca przy podpisywaniu umowy. Bywa jeszcze jeden powód, mniej oczywisty: umowa sprzed dwóch, trzech lat potrafi mieć ratę wyliczoną przy innych stopach procentowych i innych cenach aut. Ta sama maszyna w nowym leasingu wyszłaby dziś drożej.

Przekazanie kluczyków do samochodu firmowego przy podpisaniu dokumentów cesji leasingu
Auto zmienia użytkownika, umowa i harmonogram zostają te same.

Trzy strony, z czego jedna decyduje

W cesji uczestniczy zbywca, przejmujący i finansujący. Pierwsi dwaj dogadują się między sobą, ale to trzeci trzyma rękę na wyłączniku. Firma leasingowa nie musi zgodzić się na zmianę leasingobiorcy i nie musi tłumaczyć odmowy. Sprawdza staż działalności, przychody, historię w bazach, czasem prosi o dokumenty finansowe. Jeżeli przejmujący założył firmę trzy miesiące temu i nie ma czym się wykazać, decyzja bywa negatywna nawet przy idealnie dogadanych warunkach ze zbywcą.

To jest ta jedna rzecz, którą trzeba zapamiętać z całego artykułu, bo z niej biorą się wszystkie nieprzyjemne historie na tym rynku.

Odstępne płacisz po zgodzie finansującego i po podpisaniu dokumentów. Nie zaliczkowo, nie „na dobrą wiarę”, nie przed weryfikacją. Jeżeli druga strona naciska, żeby przelać cokolwiek wcześniej, to jest moment na wycofanie się.

Jak to wygląda po kolei

Najpierw dogadujecie warunki: kto ile dopłaca, kiedy przekazanie auta, co z ubezpieczeniem. Potem przejmujący składa u finansującego wniosek o przejęcie umowy razem z dokumentami firmy. Firma leasingowa weryfikuje go i wydaje decyzję, co zajmuje od kilku dni do dwóch tygodni, zależnie od tego, jak szybko dosyłacie papiery. Po zgodzie podpisuje się aneks albo trójstronne porozumienie, na wzorach finansującego. Na końcu przekazanie auta, kluczyków, dokumentów i przejęcie harmonogramu rat.

Nie ma tu miejsca na kreatywność. Każda firma leasingowa ma swoją procedurę i swoje formularze, więc pierwszy telefon powinien iść do niej, nie do prawnika. Rozpisaliśmy to szczegółowo w poradniku przejęcia cesji.

Co naprawdę kosztuje przejęcie

Ludzie patrzą na ratę i to jest błąd, który potrafi kosztować kilkanaście tysięcy. Na koszt składa się jeszcze odstępne dla zbywcy, opłata dla finansującego za samą operację cesji (jest w tabeli opłat, sprawdź ją przed rozmową) oraz wykup na końcu umowy.

Weźmy dwa ogłoszenia tego samego modelu. Pierwsze: rata 1900 zł, dwadzieścia rat do końca, wykup 1 procent. Drugie: rata 1650 zł, też dwadzieścia rat, ale wykup 20 procent wartości początkowej. Drugie wygląda lepiej w tabelce z ratami i jest wyraźnie droższe, kiedy dodasz wykup. Licz sumę: pozostałe raty plus odstępne plus opłata za cesję plus wykup. Dopiero ta liczba mówi cokolwiek o tym, czy oferta jest dobra.

Odstępne bywa zerowe, kiedy zbywcy pali się grunt pod nogami. Zdarza się też ujemne, czyli to on dopłaca przejmującemu, żeby ktoś w ogóle wziął tę umowę. Kiedy zero na odstępnym jest okazją, a kiedy sygnałem ostrzegawczym, rozbieramy w tekście cesja leasingu bez odstępnego.

Leasing to nie to samo co wynajem

Na giełdzie cesji obok leasingu leżą umowy wynajmu długoterminowego i mechanizm przejęcia jest podobny, ale koniec wygląda inaczej. W wynajmie zwykle nie ma wykupu: po ostatniej racie auto wraca do wynajmującego. Za to rata często obejmuje serwis, opony, ubezpieczenie i auto zastępcze, więc porównując ją z ratą leasingową porównujesz dwie różne rzeczy. Wynajem ma też limit kilometrów, a jego przekroczenie rozlicza się na koniec, po stawce za każdy nadjechany kilometr.

Jeżeli chcesz mieć auto na własność, interesuje Cię leasing z sensownym wykupem. Jeżeli auto ma być narzędziem, które po prostu jeździ i ma się nim nikt nie zajmować, wynajem bywa wygodniejszy.

Czego zażądać, zanim cokolwiek podpiszesz

Poproś zbywcę o aktualny harmonogram wystawiony przez finansującego, nie o jego własne wyliczenie w mailu. Na tym dokumencie zobaczysz prawdziwą liczbę pozostałych rat, kwotę wykupu i to, czy raty są płacone terminowo. Zaległości blokują zgodę na cesję do czasu spłaty, więc lepiej wiedzieć o nich na początku.

Przy wynajmie dopytaj o stan licznika względem limitu. Auto z przebiegiem 80 tysięcy przy limicie 60 tysięcy na ten moment umowy wygląda niewinnie, dopóki nie policzysz dopłaty za nadmiarowe dwadzieścia tysięcy kilometrów, którą zapłacisz Ty, nie zbywca. Sprawdź też, co z polisą: czy przechodzi na Ciebie, czy zawierasz nową i za ile.

Poza tym to normalny zakup używanego auta. Oględziny, jazda próbna, historia serwisowa, rzut oka na lakier. Przejmujesz pojazd w takim stanie, w jakim stoi.

Podatki, w dużym skrócie

Po cesji raty leasingu operacyjnego zostają kosztem uzyskania przychodu na zwykłych zasadach, z limitem 150 tysięcy złotych wartości auta osobowego (dla spalinowych i hybryd; dla elektryków limit jest wyższy). Odstępne po stronie zbywcy jest przychodem, po stronie przejmującego bywa kosztem wejścia w umowę. Piszę „bywa”, bo szczegóły zależą od formy opodatkowania i tego, jak udokumentujecie płatność, więc przy kwotach rzędu kilkunastu tysięcy jedno pytanie do księgowej oszczędza późniejszych korekt. Rozwiniemy ten wątek w osobnym artykule.

Pytania, które dostajemy najczęściej

Czy leasingodawca musi zgodzić się na cesję?

Nie i nie musi uzasadniać odmowy. Bez jego zgody cesja po prostu nie istnieje, choćbyście ze zbywcą podpisali między sobą nie wiadomo co.

Czy osoba prywatna przejmie leasing?

W praktyce rzadko. Prawie wszystkie umowy na rynku są firmowe i finansujący oczekuje, że po drugiej stronie też stanie przedsiębiorca. Leasing konsumencki istnieje, ale cesji takich umów jest jak na lekarstwo. Wynajem długoterminowy dla osób prywatnych trafia się częściej.

Ile to trwa?

Od kilku dni do dwóch tygodni, przy czym zegar tyka od momentu skompletowania dokumentów, nie od pierwszego telefonu. Firmy, które mają papiery przygotowane wcześniej, przechodzą przez to najszybciej.

Potrzebny notariusz?

Nie. Zwykła forma pisemna na wzorach finansującego, najczęściej aneks albo porozumienie trójstronne.

Co z ubezpieczeniem?

Zależy od umowy. Czasem polisa idzie za autem i wystarczy cesja praw z polisy, czasem trzeba zawrzeć nową. Ustalcie to zawczasu, bo auto bez ważnego OC nie pojedzie z parkingu.

Gdzie znaleźć konkretne oferty

Na naszej giełdzie leżą ogłoszenia cesji leasingu i wynajmu z całej Polski. Przy każdym widać ratę, ile rat już spłacono, kwotę wykupu, odstępne i nazwę finansującego, więc sumę kosztu przejęcia policzysz bez dopytywania. Kontakt bierzesz bezpośrednio do zbywcy, dalej dogadujecie się we dwójkę i z firmą leasingową.

Przeglądaj ogłoszenia cesji